czwartek, 16 lutego 2017

[194] Całkiem obcy człowiek – Rebecca Stead

Gdy jest się młodym, świat wydaje się być przepełniony nieznanymi możliwościami. Jesteśmy pewnie, że możemy osiągnąć wszystko. Tyle, że pojawia się pewien wróg: głupota. To właśnie ona skłania do robienia okropnych rzeczy i podejmowania nieprzemyślanych decyzji. A potem trzeba cierpieć. W takim razie, jak przetrwać w tym wariackim świecie i nie stracić głowy? 

Bridget, Tab i Emily są nierozłączne. Znają się praktycznie zawsze, ale teraz ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę... A to wszystko przez chłopaka, który bawi się z Emily w bardzo niebezpieczną grę. W tym samym czasie pewna licealistka przechodzi bardzo ciężkie chwile, które na przekór wszystkiemu przypadły akurat w Walentynki. Garstka nastolatków. Każde z nich próbuje ułożyć jakoś własne życie. Jak potoczą się ich losy? 

„Życie to nie jest coś, co ci się przydarza. To coś, co sam tworzysz, cały czas”. 

Muszę przyznać, że czytanie tej książki sprawiło, że naszła mnie ochota na wspominanie czasów podstawówki i gimnazjum. Miała taki charakterystyczny klimat, który bardzo skojarzył mi się z tym okresem w moim życiu. 

Głównym tematem były problemy przeciętnych nastolatków. I nie jednego, czy dwóch, ale całej grupki, która na swój sposób pragnęła uporać się z trudnościami. To taka ciepła opowieść pełna przyjaźni szkoły i odkrywania magii pierwszej miłości. Wszystko zostało ukazane z kilku perspektyw, które znacznie się od siebie różniły. 


Bohaterowie zostali ciekawie wykreowani. Było ich nieco dużo i w pewnym momencie odniosłam wrażenie, że nie każdemu zostało poświęcone należycie dużo uwagi. Na pierwszy plan wysunęła się Bridget i pewna zbuntowana licealistka, której prawdziwa tożsamość była ukrywana niemal do ostatnich stron. Z zainteresowaniem obserwowałam zafascynowaną kocimi uszami Bridget i jej poczynania w związku z przyjaciółkami i... Shermem. Cała grupka była sympatyczna, ale miała skłonności do popadania w przeróżne tarapaty. Ich losy idealnie się z sobą przeplatały, wzajemnie się uzupełniając. 

„Miłość jest odpowiedzią na problemy świata. Kiedy kochasz, jesteś bezbronny”. 

Pojawił się również wątek romantyczny. Może to nie była od razu miłość, ale zakochanie. Początki fascynacji drugą osobą i odkrywanie czym tak naprawdę jest to wspaniałe uczucie, które nie zawsze okazywało się tak piękne, jak mogło się wydawać. Szczególnie, gdy sprawy szły w złą stronę i doszedł szantaż emocjonalny, czy chociażby wtykanie nosa nie w swoje sprawy... 

Podsumowując, Całkiem obcy człowiek to książka o przyjaźni, pierwszej miłości i typowych problemach nastolatków. Dawno nie czytałam tak lekkiej i niezobowiązującej młodzieżówki. Pochłonęłam ją w bardzo szybkim tempie i spodobała mi się. Zaciekawiona obserwowałam jak grupka młodych osób próbuje przetrwać w szalonej codzienności. To coś dla osób, które chcą oderwać się od szarej rzeczywistości i dla odmiany poznać uroczy i przezabawny świat szkolnych sensacji i... wpadek. 

„Mama jej kiedyś powiedziała, że miłość jest jak muzyka. Pewnego dnia można ją po prostu... usłyszeć”.

Moja ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu IUVI

3 komentarze :

  1. Zdecydowanie ją przeczytam. idealna na rok szkolny!


    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  2. Co prawda jakoś szczególnie się za nią rozglądać nie będę, ale gdyby akurat wpadła mi w ręce, to chętnie dałabym jej szansę. :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj drogi Czytelniku! Skoro już błądziłeś po odmętach Internetu i dotarłeś na mojego bloga, to chociaż zostaw po sobie jakiś ślad. Jestem bardzo wdzięczna za każdy komentarz. To dla mnie taka dodatkowa zachęta do pisania, bo wtedy wiem, że moje słowa do kogoś trafiają, a nie idą na wiatr. Jestem otwarta na konstruktywną krytykę. Jeśli widzisz jakieś błędy, to napisz do mnie. Mówią, że nikt nie jest idealny :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka