piątek, 25 grudnia 2015

[103] Po zmierzchu - Alexandra Bracken

Tytuł: Po zmierzchu
Tytuł oryginału: In the Afterlight
Autor: Alexandra Bracken
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 480
Czerń jest brakiem koloru. Wszyscy są czarni. Nie czerwoni, żółci, zieloni, niebiescy, czy pomarańczowi. Już żaden kolor ich nie dzieli. Nie ważne, jakie ma się umiejętności, istotny jest cel:wolność. Tylko to sprawia, że życie ma sens. Nadzieja na odzyskanie wolności, innego świata, w którym kolor nie ma znaczenia, w którym nikt nie sprawuje nad nikim kontroli. Będą o to walczyć. Do końca. 

Ruby przetrwała piekło. Zdołała z niego uciec. I przeżyła w rzeczywistości, w której każdy próbował ją zabić. Teraz kieruje się na północ, aby uwolnić pozostałe więzione dzieci. Wiedzie ją nadzieja na lepszy świat, w którym nie istnieją obozy. Nie ma tu miejsca na błędy. Jedna pomyłka może doprowadzić wszystkich do zagłady. Ruby nie może oglądać się za siebie.  Musi być silna, mimo tragedii, jaka ją spotkała. Musi skupić się na misji, bo to od niej zależą losy więzionych dzieci, a nawet całego świata. Czy temu podoła?

„Bo marzyciele zawsze budzą się z koszmarów i zostawiają w tyle nękające ich potwory”.

Oryginalna okładka
Bardzo długo odciągałam czytanie tej książki. Nie chciałam kończyć swojej przygody z Ruby i jej przyjaciółmi. Stawiałam jej też wysokie wymagania  poprzednie części mnie zachwyciły, miałam więc nadzieję, że z tą będzie tak samo. Okazała się naprawdę świetna, ale nie aż tak, by dostać najwyższą ocenę w mojej skali. 

Pierwsza połowa książki była takim jakby wprowadzeniem do najistotniejszych fragmentów fabuły. Bohaterowie próbowali jakoś ułożyć sobie życie, pozbierać w kawałki to, co im pozostało. W drugiej połowie akcja pędziła jak szalona. Nie brakowało zaskakujących wydarzeń, momentów niepewności, czy strachu. Zakończenie było dobre – autorka definitywnie wszystko skończyła, odpowiedziała na wszystkie pytania, tak, że nie czułam żadnego niedosytu. Spodobał mi się taki koniec. To idealny finał dla grupki bohaterów po przejściach. 

W Po zmierzchu została przybliżona postać Cole'a. Grał dużą rolę w powieści, był takim jakby pomocnikiem Ruby. Ale mimo wszystko jakoś nie zdobył mojej sympatii, zdecydowanie bardziej polubiłam jego brata. W tej części można zaobserwować dużo zmian w bohaterach, a zwłaszcza Ruby. Stała się silna i zdecydowana. Potrafiła wziąć sprawy w swoje ręce, pokonując wszystkie lęki i doprowadzić to do końca. A przy tym zmagała się z przeszłością, swoimi błędami i co najlepsze: potrafiła wyjść z tego zwycięsko. To zupełnie odmienna osoba od tej, którą poznałam na początku mojej przygody z twórczością Alexandry Bracken. Zmienili się także Liam, Vida, a nawet Pulpet, który potrafił mnie zaskoczyć swoim zachowaniem. 

„Są wspomnienia, które nas zniewalają i nękają tysiącem drobnych szczegółów”.

Wątek romantyczny był ciekawie obmyślony. Autorka wciąż ciągnęła relację pomiędzy Ruby i Liamem, ale nie zawsze było w niej tak kolorowo. Napotykali mnóstwo przeszkód, tworzyli własne bariery, ale mimo wszystko dalej łączyło ich silne uczucie. W książce pojawiła się także jeszcze jedna para. Nie chcę zdradzać o kogo chodzi, ale kompletnie się tego nie spodziewałam. Nigdy bym nawet nie przypuszczała, że te osoby może połączyć coś więcej, bo zupełnie do siebie nie pasowały. Ale autorce świetnie to wyszło. Jestem pod dużym wrażeniem, to był strzał w dziesiątkę.

Podsumowując, Po zmierzchu to świetne zakończenie trylogii. Nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji, dramatycznych momentów i walki o wolność. Szkoda, że to już koniec. Będzie mi brakowało tej dystopijnej rzeczywistości i bohaterów z niezwykle wyrazistymi charakterami, których tak polubiłam. Autorka stworzyła bardzo dobrą trylogię, do której z pewnością jeszcze wrócę. Polecam ją osobom lubiącym przejmujące historie, które wciągają na długie godziny. I pozostawiająca ślad w pamięci. Bo to jedna z tych serii, które się pamięta.

„Każdy czasem potrzebuje kopniaka od życia. Żeby nie stracić czujności”.

Moja ocena: 9/10

11 komentarzy :

  1. Na półce stoją 2 części ale jakoś nie jestem co do nich przekonana :/ Mam nadzieję, że w końcu się do nich przekonam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz takie klimaty, to powinna ci się spodobać. Dla mnie pierwsza część była genialna :)

      Usuń
  2. Kiedyś bardzo chciałam przeczytać całą serię, ale jakoś nigdy mi się nie udało. Ostatnio jakoś zmniejszył się zapał, zaczęłam też sięgać po inne książki. Ale jeśli kiedyś nadarzy się okazja, to zapoznam się z trylogią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam już pierwsza część i mam nadzieję że niebawem się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że spodoba ci się tak bardzo, jak mi :)

      Usuń
  4. Podczas czytania pierwszej części tak się wynudziłam, że na pewno nie sięgnę po kolejne tomy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi pierwsza część się podobała :)

      Usuń
  5. Na mojej półce czeka już "Po Zmierzchu", ale jakoś nie śpieszy mi się co do lektury :/
    Drugi tom mi się totalnie nie spodobał - to co Bracken zrobiła na końcu to był chyba jakiś trefny wymysł..
    Bardzo fajna recenzja i może jeszcze dokończę tą trylogię w tym roku ^^
    czytamboczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po drugiej części byłam na nią zła tylko za Jude'a, ale poza tym bardzo mi się podobało :)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka