środa, 21 lutego 2018

[246] Cud na Piątej Alei - Sarah Morgan

Są ludzie, którzy już samą swoją obecnością roztaczają szczęście i radość. Uśmiechem przywracają wiarę w to, że nie warto pogrążać się w smutku. Sprawiają wrażenie niewinnych i nieświadomych, że życie również bywa okrutne, że bezlitośnie odbiera wszelką nadzieję. Są takim swego rodzaju cudem w swym uroku i aurze, jaka im towarzyszy. Bo czasami potrzeba nieco wiary w niemożliwe, prawda? 

Eva pomimo śmierci babci postanawia się nie załamywać i żyć dalej. Ale nadchodzą święta Bożego Narodzenia i jej skazana na samotność. Te wyjątkowe dni będzie musiała spędzić w pracy, przygotowując dom na zlecenie jej klientki. Przypadek chce, że podczas okropnej śnieżycy zostaje uwięziona w jednym mieszkaniu z cynicznym autorem kryminałów. Czy mogła trafić jeszcze gorzej? A może Lucas nie jest taki zły?

„Z jedną nogą w przeszłości nie wkroczysz w przyszłość”. 

Do tej książki przyciągnął mnie przede wszystkim opis (ale ta okładka raczej niezbyt pasuje do zimowych śnieżyc w Nowym Jorku). Nieuleczalna romantyczka kontra sadystyczny twórca kryminałów? Byłam zaciekawiona. I musiałam natychmiast sprawdzić, czy rzeczywiście jest taka dobra, na jaką się zapowiada.

To typowy romans. Lekka i zabawna opowieść o ludziach,  którzy na nowo uczą się miłości, czy też dopiero ją odnajdują w najmniej spodziewanych miejscach. Nie  mogło zabraknąć humoru. Muszę przyznać, że podczas lektury nie raz zdarzyło mi się wybuchnąć śmiechem. Urzekła mnie bezpośredniość postaci. Ich ostre wymiany zdań dostarczyły mi mnóstwo rozrywki.

Bohaterowie zostali wykreowani na zasadzie kontrastu. Sympatyczna i niezwykle pozytywna Eva od razu zyskała moją sympatię. Była najbardziej optymistyczną osobą w książce, a przy tym niewinną jak nikt inny. Chodzące dobro. Za to Lucas był dosyć skomplikowany. Cyniczny, odpędzający się od bliskości kogokolwiek, wieczny pesymista o chorym umyśle, idealnie pasującym do kryminałów, które pisał. Nieco stereotypowe ukazanie postaci, ale całkiem ciekawie to wyszło.

„Lepiej prowadzić, niż iść za kimś. ale jeśli już za kimś podążać, to za własnym instynktem”. 

Wątek romantyczny był ważnym elementem fabuły. Z zainteresowaniem obserwowałam wzloty i upadki bohaterów, którzy byli przez jakiś czas na siebie skazani i stopniowo się w sobie zakochiwali, chociaż żadne z nich nie chciało dopuścić takiej możliwości do myśli. Jednocześnie zmagali się zw swoimi własnymi tragediami, co ich w pewnym sensie do siebie zbliżyło. Przeszłość w dalszym ciągu raniła i nie było sposobu, aby o niej zapomnieć. To jedna z niewielu rzeczy, jaka ich łączyła, ale mimo wszystko... jakieś nieznane wzajemne przyciąganie było silniejsze.

Podsumowując, Cud na Piątej Alei to lekka i zabawna historia miłosna dwójki ludzi, którzy byli dla siebie jak ogień i woda. To też opowieść o szukaniu szczęścia i godzeniu się z przeszłością. Całkiem przyjemnie mi się ją czytało. Muszę przyznać, że nie raz wywołała uśmiech na mojej twarzy. Może nie jest to nic nadzwyczajnego. Może to typowy romans z nieco schematycznymi postaciami. Ale spodobało mi się i czytałam z zaciekawieniem aż do ostatniej strony. To taka niewymagająca historia na jeden wieczór.

„Szczęśliwe zakończenia są jak ludzie. Każde jest wyjątkowe”. 

Moja ocena: 7/10
Za możliwość poznania tej historii dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.

12 komentarzy :

  1. Czytałam tę pozycję jakiś czas temu i mi historia bardzo się spodobała - taki niewymagający, lekki romans. A dzięki kontrastującym charakterom bohaterów miałam niesamowitą zabawę przy czytaniu :D

    weronikarecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo rzadko sięgam po romanse, bo zwyczajnie nie przepadam za tym gatunkiem. Więc nie sięgnę po tę książkę.

    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Romanse czytam raczej rzadko, ale ta wydaje się ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  4. nawet fajna, taka lekka, niezobowiązująca lektura, spędziłam z nią mily wieczór

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią przeczytałabym tę powieść, tym bardziej, że to lekka i naznaczona humorem historia miłosna :)
    Piękne zdjęcie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podoba mi się okładka tej książki - jest taka ładna i pozytywna! Nie jest to może bardzo wymagająca pozycja, ale zdecydowanie chciałabym ją przeczytać :)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli tylko będę mieć ochotę na lekką lekturę, to z pewnością przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam i największym minusem jest główna bohaterka. Tak denerwującej i bezmyślnej postaci dawno nie widziałam. Zachowuje się jak nastolatka, nadmiernie wyraża swoje uczucia i na dodatek jest gadułą, która najpierw mówi, a potem myśli. I naprawdę wątpię w jej inteligencje, gdy zaczęła zastanawiać się czemu używają w pomieszczeniu sztucznego śniegu, skoro na zewnątrz jest dużo prawdziwego... I to nie był żart...

    Pozdrawiam
    Kasia z mowmikate

    OdpowiedzUsuń
  9. Typowy romans powiadasz? To już wiem, że to nie dla mnie :D Ale... kojarzy mi się to z takim nieco pojebanym filmem, którego tytułu nie pamiętam, że właśnie śnieżyca uwięziła dziewczynę u faceta po randce, a okazało się, że on ma narzeczoną etc. xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jest to książka, którą koniecznie muszę przeczytać, ale bardzo możliwe, że dam jej szansę :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka