poniedziałek, 26 września 2016

[164] Dziewczyna z Dzielnicy Cudów - Aneta Jadowska

Tytuł: Dziewczyna z Dzielnicy Cudów
Autor: Aneta Jadowska 
Wydawnictwo: SQN 
Liczba stron: 320
Nigdy nikomu nie ufaj. Nigdy nie ujawniaj o sobie zbyt wiele. Bądź jak cień Twoim priorytetem jest przeżyć i musisz osiągnąć to za wszelką cenę, chociażby miałyby być nią trupy. Co masz do stracenia? Jesteś inna... Inna niż wszyscy ludzie. A może nawet nie jesteś człowiekiem? Co jeśli w twoich żyłach płynie prawdziwa magia? 

Nikita zeszła na ścieżkę zabójczyni. Jej życie to pasmo tajemnic i strasznych przeżyć. Gdy z Dzielnicy Cudów znika jedna z jej przyjaciółek z klubu Pozytywka, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Tyle, że wlecze się za nią jeszcze jeden problem. To niechciany par, który swoim zachowaniem aż prosi się o śmierć. Ale z drugiej strony jest inny, niż wszyscy poprzedni, z którymi pracowała. Ale czy na pewno może mu zaufać? Nie wie nawet, kim lub czym on tak naprawdę jest...

„To, kim jesteś nie jest wczoraj ani jutro. To te wszystkie drobiazgi pomiędzy”.

Muszę przyznać, że byłam bardzo ciekawa tej książki. Nie czytałam jeszcze nic autorstwa Anety Jadowskiej, ale za to słyszałam mnóstwo dobrego o jej poprzedniej serii o Dorze Wilk. I chciałam na własnej skórze przekonać się,  co takiego jest w jej twórczości.

Pierwsze wrażenie było całkiem pozytywne. Spodobał mi się pomysł z ilustracjami na niektórych stronach. Oprawa graficzna została bardzo bogato dobrana i nadała całej historii specyficznego klimatu.  Ta książka była wypełniona magią aż po brzegi. Na dodatek mroczna i momentami dosyć brutalna. Duży plus za Dzielnicę Cudów, która sprawiała, że na moment mogłam przenieść się do alternatywnej rzeczywistości w klimatach wojennej Warszawy. Nie mogło zabraknąć również przedziwnych i niezwykle niebezpiecznych stworzeń, którym główna bohaterka musiała stawić czoło. 

Nikita była tak charakterystyczną postacią, że nie dało się pomylić jej z nikim innym. Nie znajdziecie tutaj słabej i płaczliwej dziewczyny, która musi wspierać się na męskim ramieniu. To jedna z gatunku tych, które gardzą takimi osobami. Nikicie nie brakowało siły i determinacji. Można powiedzieć, że nawet niektórzy faceci nie mogli się jej równać. Była w stanie zrobić wszystko, by osiągnąć swoje cele, nie dbała wtedy o delikatność. 

„Czasami koszmary mają imię”.

Natomiast Robin był po części jej przeciwieństwem. Momentami zachowywał się tak, jakby nie był świadomy tego, jakim wielkim niebezpieczeństwem jest Nikita. Jednak było w nim coś, co sprawiało, że koniec końców zyskał moją sympatię. Ogólnie kreacja bohaterów była dobra. Mieli w sobie pewną wyrazistość i byli idealnym dopełnieniem Warsa i Sawy. 

Podsumowując, Dziewczyna z Dzielnicy Cudów to książka, w której nie brak magii i mroku. Na początku byłam do nie dość sceptycznie nastawiona, ale potem wkręciłam się w tę historię. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to nieco przydługie opisy. Ale autorka nadrabia specyficznym klimatem, który sprawiał, że całość nabierała pewnego uroku. Jak na pierwsze spotkanie z twórczością Anety Jadowskiej, to wyszło całkiem dobrze. Myślę, że jeszcze kiedyś skuszę się na inną powieść spod jej pióra.

„Samotność i jałowa cisza zabijają dusze po kawałeczku”.

Moja ocena: 7/10
Za możliwość poznania historii o Nikicie dziękuje Wydawnictwu SQN.

8 komentarzy :

  1. Właśnie dotarła do mnie ta książka, więc niedługo powinnam ją przeczytać i wystawić ocenę :D Jestem jej ogromnie ciekawa :D Ale nie nastawiam się na coś szczególnie porywającego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest cudowna, ale całkiem dobrze się ją czytało :)

      Usuń
  2. Wczoraj kupiłam tę książkę, w weekend odbiorę :) Również jest to moja pierwsza książka Anety Jadowskiej i mam nadzieję, że nie będę żałowała zakupu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tę książkę początkowo czytało mi się bardzo trudno, ale potem akcja zdecydowanie się rozkeciła :) No i postacie Nikity i Robina są świetnie wykreowane, powieść jak najbardziej warta poświęconego jej czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, początek jest nieco trudny :)

      Usuń
  4. Ilustrację w książkach, to zawsze dobry pomysł :) Na początku nie byłam przekonana do tej powieści, ale teraz... mój apetyt na nią coraz bardziej rośnie ;) Trochę zniechęcają mnie te przydługie opisy, ale dam radę ;P
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilustracje zawsze ubarwiają całość :)

      Usuń


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka